Dla człowieka wszystko zaczyna się od urodzin. To wielkie wydarzenie dla całej rodziny. Matka natychmiast zapomina o bólu jaki przeżyła i cieszy się a raczej jest szczęśliwa patrząc na maleństwo, które tak długo nosiła pod sercem a teraz widzi go, bo wydała go na świat. Nowa cudowna istota zaplanowana przez samego Boga .
Kiedy naród rodzi się do wolności. Cały lud wylega na ulice i place powiewając sztandarami wiwatując i ciesząc się ogromnie. Pamiętam jak po ogłoszeniu końca drugiej wojny światowej pierwszy raz usłyszeliśmy mazurka dąbrowskiego. Wszyscy staliśmy na baczność a z oczu wszystkich bez wyjątku płynęły łzy, nikt się ich nie wstydził, płynęły spokojnie po twarzach tak dorosłych jak i dzieci tych trochę starszych. Były to łzy radości i wzruszenia. Nareszcie wolność strach o życie swoje i bliskich przemija.
Ogrodnik zasiewa suche zdaje się obumarłe nasiona do gleby. Kiedy zaczynają kiełkować i wyrastają pierwsze listki cieszy się podlewa i pielęgnuje aby wzrastały.
A teraz wyobraźmy sobie coś takiego :
Roczne dziecko nie uśmiecha się, nie uczy się chodzić nie rośnie, zatrzymało się w rozwoju.
Roślina nie kwitnie , nie będzie miała owocu więdnie i usycha.
Naród tak niedawno szczęśliwy z wolności popada w niewolę jest zastraszany i poddawany represjom. No i pozostaje żal rozczarowanie, smutek
Rozwój - stały nie przerwany, zmierzający do dojrzałosci i przynoszenia owocu jest niezbędny do życia czy to fizycznego czy duchowego.
Aby zacząć prawdziwy rozwój duchowy Trzeba umrzeć aby narodzić się na nowo(Jan3,3).
Duchowe wzrastanie w Chrystusie i dojrzewanie tak właściwie zaczyna się, od śmierci a raczej od dwóch faktów związanych ze śmiercią.:
1) Śmierć Jezusa na krzyżu, która umożliwiła nam nowonarodzenie w nowym przymierzu zawartym pomiędzy Bogiem a Jezusem , który oddał swoje życie (krew) zamiast nas na krzyżu. A my teraz możemy w tym przymierzu uczestniczyć podłączając się do niego poprzez chrzest.
Co dostajemy od Pana jako wyposażenie do nowego życia?
Ducha Świętego do naszego wnętrza, które jest oczyszczone z wszystkich naszych grzechów.
Wolność od panowania szatana nad nami. (Kol.1,13.14) "Który nas wyrwał z mocy ciemności i przeniósł do Królestwa Syna swego umiłowanego, w którym mamy odkupienie i odpuszczenie grzechów".
Wolność od potępienia z powodu grzechu (Rzym.8,1) - "przeto teraz nie ma żadnego potępienia dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie
Wolność od kary śmierci jaką pociąga za sobą grzech (Rzym.6, 22.23) "Teraz zaś wyzwoleni od grzechu, a oddani w służbę Bogu, macie pożytek w poświęceniu, a za cel żywot wieczny. Przeto, bracia moi i wy umarliście dla zakonu przez ciało Chrystusowe, by należeć do innego, do tego, który został wzbudzony z martwych, abyśmy owoc wydali dla Boga. Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć, lecz darem łaski Bożej jest żywot wieczny w Jezusie Chrystusie, Panu naszym."
Daje wolność i przynosi pojednanie Boga z ludźmi.
Śmierć naszego EGO
Drugim ważnym aspektem chrześcijańskiej nowości i rozwoju jest śmierć starego ego. Nie sposób czytać Nowy testament i nie zauważyć oraz nie zrozumieć. tego fundamentalnego aspektu nowości życia chrześcijan. Przeczytaj:
Gal.2,20 - "Z Chrystusem jestem ukrzyżowany; żyję więc już nie ja, lecz żyje we mnie Chrystus; a obecne życie moje w ciele jest życiem w wierze w Syna Bożego, który mnie umiłował i wydał samego siebie za mnie."
Rzym 6,6.11,14 - "Wiedząc to, że stary człowiek został wespół z Nim ukrzyżowany, aby grzeszne ciało zostało unicestwione, byśmy już na dal nie służyli grzechowi; podobnie i wy uważajcie siebie za umarłych dla grzechu, a za żyjących dla Boga w Chrystusie Jezusie Panu naszym. Albowiem grzech nad wami panować nie będzie, bo nie jesteście pod zakonem lecz pod łaską.
Albo przeczytaj to jak Jezus przedstawił zasadę nowego życia: "Jeśli ziarnko pszeniczne, które wpadło do ziemi nie obumrze, pojedynczym ziarnem zostaje; lecz jeśli obumrze obfity owoc wydaje". (Jan12,24)
Tak więc chrześcijańskie życie nie zaczyna się od narodzin, ale od śmierci. Póki ego nasze nie umrze, póki nie zostanie ukrzyżowane, nic nowego nie może się zacząć. Musi nastąpić radykalna, dobrowolna, totalna, wewnętrzna przemiana. " Tak więc jeśli ktoś jest w Chrystusie nowym jest stworzeniem; stare przeminęło, oto wszystko stało się nowe. (II Kor.5,17.) "Życie chrześcijanina nie polega na modyfikowaniu i doskonaleniu dawnych form, lecz na całkowitym przekształceniu natury człowieka. Jest to śmierć mojego ja i grzechu a jednocześnie to nowe życie. Zmiana taka może nastąpić wyłącznie za sprawą Ducha Świętego." (E.White.) Apostoł podkreśla zarówno potrzebę śmierci dla grzechu jak i zmartwychwstania do nowego życia symbolizowanego przez chrzest: "Czy nie wiecie, że my wszyscy, ochrzczeni w Jezusa Chrystusa w śmierć Jego zostaliśmy ochrzczeni? Pogrzebani tedy jesteśmy wraz z Nim przez chrzest w śmierć, abyśmy jak Chrystus wskrzeszony został z martwych przez Chwałę Ojca, tak i my nowe życie prowadzili (Rzym 6,3.4.) Chrzest otwiera drzwi do nowego życia i zobowiązuje nas do wzrastania w Chrystusie.
Człowiek, który przyjmuje Jezusa jako Zbawiciela i Pana, nie zostaje takim, jakim był wcześniej:
Chwiejny Szymon stał się odważnym Piotrem. Prześladowca Saul stał się Pawłem apostołem. Niedowierzający Tomasz stał się misjonarzem. Tak więc tchórzostwo ustępuje miejsca odwadze, niewiara zostaje wyparta przez wiarę.Zazdrość niknie wobec miłości. Ego zostaje ukrzyżowane. Dlatego Paweł napisał: " Zwlekliście z siebie starego człowieka wraz z uczynkami jego, a przyoblekli nowego, który się odnawia ustawicznie ku poznaniu na obraz tego, który go stworzył"((Kol.3,9.10)
Jezus powiedział: "Jeśli kto chce pójść za mną, niech się zaprze samego siebie i weźmie krzyż swój i niech idzie za mną"(Mat.16,24.) W chrześcijańskim życiu śmierć ego nie jest jedną z możliwości do wyboru, ale absolutną koniecznością.
Krzyż i to co z niego wynika - bezpośrednio i ostatecznie - musi stawiać chrześcijanina wobec konieczności zdecydowanej reakcji. Warto zwrócić uwagę na mocny komentarz Dietrycha Bonkoeffera: " Jeśli nasze chrześcijaństwo przestało poważnie traktować uczniostwo, jeśli rozmyliśmy ewangelię, czyniąc z niej emocjonalne uniesienie nie wymagające poświęceń i nie czyniące różnicy między życiem chrześcijanina a życiem człowieka niewierzącego to nie możemy się powstrzymać, by nie uważać niesienia krzyża za przekleństwo, ciężkie doświadczenie życiowe (...) Kiedy Chrystus powołuje człowieka, każe mu przyjść i umrzeć (...) Jest to zawsze ta sama śmierć - śmierć w Jezusie Chrystusie, śmierć starego człowieka pod wpływem Jego powołania".
Tak więc powołanie do chrześcijańskiego życia jest powołaniem do niesienia krzyża ; co to znaczy w praktyce? - jest to: Ciągłe wyrzekanie się naszego ego i odrzucania pragnienia, by samemu być dla siebie zbawcą Wymaga trzymania się wyłącznie ukrzyżowanego Chrystusa "aby wiara wasza nie opierała się na mądrości ludzkiej, lecz na mocy Bożej. ((I Kor.6,1).
Zadałam sobie pytanie - jak trzymać się ukrzyżowanego Chrystusa w życiu codziennym, takim powszednim? Na czym to ma polegać? Jak mam to rozumieć?
Pierwsza myśl, która mi przyszła do głowy to: Czy ty wierzysz w to, że Jezus zrobił wszystko aby cię zbawić? Nie jest to retoryczne pytanie ponieważ mówić o tym ; tak wierzę a czuć to, że wierzę w każdych okolicznościach życiowych ma całkiem inny ciężar gatunkowy. Jeśli jestem ugruntowana w tym mniemaniu, że tak, uczynił wszystko co było możliwe do wykonania i już nic więcej nie można uczynić tylko przyjąć od Niego to, co chce mi dać, dzieląc się ze mną tym co osiągnął i uczynił to z miłości do mnie. Czy mogę Mu wtedy nie ufać całkowicie? Czy mogę Mu powierzyć całe moje życie aby mnie doprowadził tam, gdzie sam jest, tak jak obiecał? A w czymże ja mogę Mu pomóc , jaką swoją zasługę mogę dołożyć do Jego zasług? Oczywiście że żadnej. A więc ja mogę tylko wiarą przyjąć to wszystko co mi w swoich obietnicach w swojej szczodrobliwości daje i to z wielką wdzięcznością
To On za mnie umarł i na krzyżu zawarł z Ojcem przymierze i w moim imieniu, a teraz mam się nauczyć żyć w tym nowym przymierzu do którego dostąpiłam poprzez chrzest. Mam sobie zawsze uprzytamniać, że On zbawienie dał mi z łaski i nie muszę na nie zasłużyć, tylko je przyjąć i uwierzyć że je mam. Takie myślenie i przekonanie wzbudza u mnie zaufanie do mojego Pana. Tak myślę, że właśnie na całkowitym zaufaniu polega przede wszystkim życie w Chrystusie. Ponieważ gdy nie mam zaufania i całkowitej wiary, że On poprzez Ducha swojego może kierować moim życiem, moimi myślami, moim zachowaniem; czyli może obdarzyć mnie swoim charakterem to moja wiara jest znikoma a Duch nie może w pełni pracować nad zmianą mojego charakteru bo Mu w tym przeszkadzam swoimi wymysłami, swoją krnąbrnością i samowolą. Takiego poddaństwa nie uważajmy za zniewolenie a raczej łaskę Bożą ponieważ im szybciej zasady Bożych przykazań będą wpisane w nasz charakter tym szybciej będziemy uwolnieni od złego postępowania, złych myśli, złej mowy i staniemy się szczęśliwymi wolnymi ludźmi oddanymi bez reszty Panu. To jest prawdziwa wolność ale też radość życia w Panu naszym Jezusie Chrystusie. Przyznam się , że staram się z całą sumiennością na jaką mnie stać i z głęboką wiarą codziennie poddawać woli i kierownictwu Ducha Świętego ponieważ On najlepiej wie co mam robić i jak żyć według woli Bożej aby niepotrzebnie nie grzeszyć. Musimy pamiętać jedno; grzech Bóg przebaczy ale skutki grzechu czasem bardzo dotkliwe ponosimy czasem bardzo długo. Więc lepiej nie grzeszyć i mieć spokój w Boży.
Jeszcze jedną myślą chcę się podzielić, którą wyczytałam w codziennych czytankach na ten rok 2017 w miesiącu sierpniu na dzień 12 cytuję: "Czego muszą się nauczyć ludzie, zanim wielki bój będzie mógł się zakończyć? Tego, że szatan kłamał twierdząc, że prawa Bożego nie da się przestrzegać. Muszą się nauczyć, że grzesznicy mogą otrzymać przebaczenie i moc do zachowania prawa Bożego oraz, że Bóg może przemienić grzeszników i udzielić im cech swojego charakteru, a ta przemiana będzie ostatecznym dowodem na rzecz słuszności Bożego sposobu postępowania wobec grzechu ". Warto ten cytat przeczytać kilkakrotnie aby go dobrze zrozumieć i przyswoić bez żadnych wątpliwości ponieważ każdy może z tej możliwości skorzystać. Boża moc czeka na każdego grzesznika aby mu służyć ku przemianie i wzrastaniu w wierze aż do pełni Chrystusowej tak nam dopomóż Bóg w codziennym życiu.
Amen!
Tak więc chrześcijańskie życie nie zaczyna się od narodzin, ale od śmierci. Póki ego nasze nie umrze, póki nie zostanie ukrzyżowane, nic nowego nie może się zacząć. Musi nastąpić radykalna, dobrowolna, totalna, wewnętrzna przemiana. " Tak więc jeśli ktoś jest w Chrystusie nowym jest stworzeniem; stare przeminęło, oto wszystko stało się nowe. (II Kor.5,17.) "Życie chrześcijanina nie polega na modyfikowaniu i doskonaleniu dawnych form, lecz na całkowitym przekształceniu natury człowieka. Jest to śmierć mojego ja i grzechu a jednocześnie to nowe życie. Zmiana taka może nastąpić wyłącznie za sprawą Ducha Świętego." (E.White.) Apostoł podkreśla zarówno potrzebę śmierci dla grzechu jak i zmartwychwstania do nowego życia symbolizowanego przez chrzest: "Czy nie wiecie, że my wszyscy, ochrzczeni w Jezusa Chrystusa w śmierć Jego zostaliśmy ochrzczeni? Pogrzebani tedy jesteśmy wraz z Nim przez chrzest w śmierć, abyśmy jak Chrystus wskrzeszony został z martwych przez Chwałę Ojca, tak i my nowe życie prowadzili (Rzym 6,3.4.) Chrzest otwiera drzwi do nowego życia i zobowiązuje nas do wzrastania w Chrystusie.
Człowiek, który przyjmuje Jezusa jako Zbawiciela i Pana, nie zostaje takim, jakim był wcześniej:
Chwiejny Szymon stał się odważnym Piotrem. Prześladowca Saul stał się Pawłem apostołem. Niedowierzający Tomasz stał się misjonarzem. Tak więc tchórzostwo ustępuje miejsca odwadze, niewiara zostaje wyparta przez wiarę.Zazdrość niknie wobec miłości. Ego zostaje ukrzyżowane. Dlatego Paweł napisał: " Zwlekliście z siebie starego człowieka wraz z uczynkami jego, a przyoblekli nowego, który się odnawia ustawicznie ku poznaniu na obraz tego, który go stworzył"((Kol.3,9.10)
Jezus powiedział: "Jeśli kto chce pójść za mną, niech się zaprze samego siebie i weźmie krzyż swój i niech idzie za mną"(Mat.16,24.) W chrześcijańskim życiu śmierć ego nie jest jedną z możliwości do wyboru, ale absolutną koniecznością.
Krzyż i to co z niego wynika - bezpośrednio i ostatecznie - musi stawiać chrześcijanina wobec konieczności zdecydowanej reakcji. Warto zwrócić uwagę na mocny komentarz Dietrycha Bonkoeffera: " Jeśli nasze chrześcijaństwo przestało poważnie traktować uczniostwo, jeśli rozmyliśmy ewangelię, czyniąc z niej emocjonalne uniesienie nie wymagające poświęceń i nie czyniące różnicy między życiem chrześcijanina a życiem człowieka niewierzącego to nie możemy się powstrzymać, by nie uważać niesienia krzyża za przekleństwo, ciężkie doświadczenie życiowe (...) Kiedy Chrystus powołuje człowieka, każe mu przyjść i umrzeć (...) Jest to zawsze ta sama śmierć - śmierć w Jezusie Chrystusie, śmierć starego człowieka pod wpływem Jego powołania".
Tak więc powołanie do chrześcijańskiego życia jest powołaniem do niesienia krzyża ; co to znaczy w praktyce? - jest to: Ciągłe wyrzekanie się naszego ego i odrzucania pragnienia, by samemu być dla siebie zbawcą Wymaga trzymania się wyłącznie ukrzyżowanego Chrystusa "aby wiara wasza nie opierała się na mądrości ludzkiej, lecz na mocy Bożej. ((I Kor.6,1).
Zadałam sobie pytanie - jak trzymać się ukrzyżowanego Chrystusa w życiu codziennym, takim powszednim? Na czym to ma polegać? Jak mam to rozumieć?
Pierwsza myśl, która mi przyszła do głowy to: Czy ty wierzysz w to, że Jezus zrobił wszystko aby cię zbawić? Nie jest to retoryczne pytanie ponieważ mówić o tym ; tak wierzę a czuć to, że wierzę w każdych okolicznościach życiowych ma całkiem inny ciężar gatunkowy. Jeśli jestem ugruntowana w tym mniemaniu, że tak, uczynił wszystko co było możliwe do wykonania i już nic więcej nie można uczynić tylko przyjąć od Niego to, co chce mi dać, dzieląc się ze mną tym co osiągnął i uczynił to z miłości do mnie. Czy mogę Mu wtedy nie ufać całkowicie? Czy mogę Mu powierzyć całe moje życie aby mnie doprowadził tam, gdzie sam jest, tak jak obiecał? A w czymże ja mogę Mu pomóc , jaką swoją zasługę mogę dołożyć do Jego zasług? Oczywiście że żadnej. A więc ja mogę tylko wiarą przyjąć to wszystko co mi w swoich obietnicach w swojej szczodrobliwości daje i to z wielką wdzięcznością
To On za mnie umarł i na krzyżu zawarł z Ojcem przymierze i w moim imieniu, a teraz mam się nauczyć żyć w tym nowym przymierzu do którego dostąpiłam poprzez chrzest. Mam sobie zawsze uprzytamniać, że On zbawienie dał mi z łaski i nie muszę na nie zasłużyć, tylko je przyjąć i uwierzyć że je mam. Takie myślenie i przekonanie wzbudza u mnie zaufanie do mojego Pana. Tak myślę, że właśnie na całkowitym zaufaniu polega przede wszystkim życie w Chrystusie. Ponieważ gdy nie mam zaufania i całkowitej wiary, że On poprzez Ducha swojego może kierować moim życiem, moimi myślami, moim zachowaniem; czyli może obdarzyć mnie swoim charakterem to moja wiara jest znikoma a Duch nie może w pełni pracować nad zmianą mojego charakteru bo Mu w tym przeszkadzam swoimi wymysłami, swoją krnąbrnością i samowolą. Takiego poddaństwa nie uważajmy za zniewolenie a raczej łaskę Bożą ponieważ im szybciej zasady Bożych przykazań będą wpisane w nasz charakter tym szybciej będziemy uwolnieni od złego postępowania, złych myśli, złej mowy i staniemy się szczęśliwymi wolnymi ludźmi oddanymi bez reszty Panu. To jest prawdziwa wolność ale też radość życia w Panu naszym Jezusie Chrystusie. Przyznam się , że staram się z całą sumiennością na jaką mnie stać i z głęboką wiarą codziennie poddawać woli i kierownictwu Ducha Świętego ponieważ On najlepiej wie co mam robić i jak żyć według woli Bożej aby niepotrzebnie nie grzeszyć. Musimy pamiętać jedno; grzech Bóg przebaczy ale skutki grzechu czasem bardzo dotkliwe ponosimy czasem bardzo długo. Więc lepiej nie grzeszyć i mieć spokój w Boży.
Jeszcze jedną myślą chcę się podzielić, którą wyczytałam w codziennych czytankach na ten rok 2017 w miesiącu sierpniu na dzień 12 cytuję: "Czego muszą się nauczyć ludzie, zanim wielki bój będzie mógł się zakończyć? Tego, że szatan kłamał twierdząc, że prawa Bożego nie da się przestrzegać. Muszą się nauczyć, że grzesznicy mogą otrzymać przebaczenie i moc do zachowania prawa Bożego oraz, że Bóg może przemienić grzeszników i udzielić im cech swojego charakteru, a ta przemiana będzie ostatecznym dowodem na rzecz słuszności Bożego sposobu postępowania wobec grzechu ". Warto ten cytat przeczytać kilkakrotnie aby go dobrze zrozumieć i przyswoić bez żadnych wątpliwości ponieważ każdy może z tej możliwości skorzystać. Boża moc czeka na każdego grzesznika aby mu służyć ku przemianie i wzrastaniu w wierze aż do pełni Chrystusowej tak nam dopomóż Bóg w codziennym życiu.
Amen!
.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz