środa, 16 kwietnia 2014

Historia mojej choroby

          Pamiętam jakie było moje wrażenie gdy obudziłam się po operacji,wcale nie mogłam mówić tak miałam sucho w ustach ale to minęło. Tyle kabli nie widziałam już dawno a to było wszystko podłączone do mnie. Pan doktor przyszedł i zaczął odłączać mnie od tych aparatów ale co było dziwne dla mnie nie czułam bólu. Wiem to środki przeciwbólowe. gdy mnie juz przewieziono na oddział zaczęto nam dawać też tabletki przeciw bólowe. ja nie znam się na tych środkach więc nie wiedziałam co dostaję ponieważ normalnie nie biore takich  leków. Dowiedziałam się co brałam w domu u syna gdzie czekałam na zdjęcie szwów dziesięć dni. Syn wykupił leki zapisane przy wypisie a między innymi też środek przeciw bólowy. gdy go zobaczyłam wtedy dowiedziałam się co brałam w szpitalu okazało się że to był Tramal. Prawdo podobnie był on bardzo dobry po operacji bo dawał znieczulenie na ból i można było przeżyć w miarę spokojnie  i bezboleśnie pierwsze dni po operacji. Ale w domu postanowiłam odstawić ten medykament jako możliwie uzależniający (w skład jego wchodzi narkotyk) nie wiedziałam co mnie czeka więc odrazu postanowiłam go nie łykać , no i zaczęło się całą noc nie spałam ani minuty nie czułam bólu  jeszcze lek działał tylko głowa całkiem pusta i oczy otwarte bez snu.Mózg nie wytwarzal ani grama melatoniny abym mogła zasnąć. rano zaczęły sie pojawiać lekkie odczucia bólu w klatce piersiowej tam gdzie był szew po cięciu ale jeszcze można było wytrzymać. W drugą noc już nie miałam  takiego komfortu że nie czułam bólu organizm wydalił środki znieczulające i nie mogłam spać ale dlatego że bolało. Wtedy przypomniałam sobie że jest taka mudra, która łagodzi ból, więc złożyłam palce kciuk ,środkowy i serdeczny razem a wskazujący i mały wyprostowałam i tak czekałam kiedy ból minie i rzeczywiście po jakichś 20 stu minutach ból zaczął się zmniejszać do tego stopnia że zasnęłam i obudziłam się ramo wypoczęta ale z wracającym bólem więc znowu mudra i kilka godzin bezbolesnych. Na trzeci dzień zaczęłam zastanawiać się nad tym jakie były reakcje moich współtowarzyszek niedoli w szpitalu na "Tramal ". Jedna pani chodziła cały czas uśmiechnięta i tak beztroska,wybuchająca perlistym śmiechem z byle powodu jakby miała osiemnaście lat. Druga wręcz przeciwnie,smutna i niekomunikatywna zupełnie, trzecia co chwilę wołała do siebie pielęgniarki żeby ją przekręcały i biegały koło niej a ja ciągle napominałam mojego bardzo dorosłego syna i miałam do niego jakieś wyimaginowane pretensje. A to moje dziecko codziennie przyjeżdżało do mnie z drugiej strony Warszawy do szpitala i co mi było potrzeba wszystko dostarczał był bardzo opiekuńczy i kochany tylko ja nie wiem co od niego chciałam. Ale po otrzeźwieniu po działaniu leku bardzo szybko zrozumiałam co było przyczyna mojego zachowania i oczywiście przeprosiłam go  za to moje zachowanie i wytłumaczyłam mu co było tego przyczyną.Zrozumiałam na własnym przykładzie jakie mogą być skutki takiego zniewolenia  przez leki za silne dla mnie. Odstawianie powinno być chyba nie takie jak ja zastosowałam ale może zmniejszanie dawki aż do odstawienia  nie wiem  nie znam się na tym lepiej zapytać lekarza żeby nie było to tak gwałtowne w skutkach jak u mnie.
          Po operacji dostałam leki, powiedział mi lekarz ,że mam je brać do końca życia , które spowalniają bicie serca i rozrzedzają krew, i zapobiegają nawrotom dusznicy bolesnej. Przez półtora roku brałam te leki ale zaczęły  jakoś mniej działać .lekarz zmieniał jeden lub dokładał jakiś jeszcze a mnie zaczęły męczyć bóle w klatce i miałam coraz mniej siły więc doszłam do  wniosku że jest coś nie tak z moim leczeniem. Oczywiście zaczęłam zaglądać na różne fora i czytać co i jak. Tam dowiedziałam się że leki farmaceutyczne tylko łagodzą skutki choroby ale nie leczą w pełnym tego słowa znaczeniu.A taka choroba jak moja ze zwłóknieniem  prawej komory i ścianki dzielnej postępuje i żyje się z tym około dwóch lat a potem przeszczep serca na co ja w moim wieku raczej nie mam co liczyć są zresztą sama tak myślę młodsi, których trzeba ratować w ten sposób albo trzeba nauczyć się wąchać kwiatki od sporu. No i zaczęłam zastanawiać się jak żyć wiele rzeczy nie warto było zaczynać bo nie wiem czy skończę. Myślenie na dziś , bo jutro może mnie już nie być. Nie, śmierci akurat nie boję się . Jestem osobą wierzącą i cały czas staram się jak najbliżej być mojego Pana. Wiem że będę spać tylko inaczej bez czucia i świadomości i w tym niebycie czekać na przyjście Pana i wzbudzenie przez Niego gdy przyjdzie po raz drugi aby zabrać swoje dzieci tam gdzie sam jest , do Ojca naszego, który jest w niebie. Ta wiara daje mi spokój i nadzieję ale takie oczekiwanie z nastawieniem na rychłą śmierć nie jest bynajmniej życiem na obrotach jakich by oczekiwał człowiek bez takiej świadomości. Ponieważ już minęło więcej jak dwa lata od wstawienia mi bajpasów a ja w dalszym ciągu żyję nabrałam nadziei , że może to umieranie się odwlec w czasie, no to trzeba sie ożywić i zacząć myśleć inaczej. Poszło mi to dość lekko i szybko . Przede wszystkim modliłam się o to żeby mój Pan dał mi lepsze leki i opiekował się mną . Jak zwykle On mnie nigdy nie zawodzi więc i tym razem mi pomógł. Musze jeszcze nadmienić że po długim braniu Polokartu musiałam leczyć się u hematologa bo pękały mi naczynia włosowate na łydkach tak okropnie że robiły się wysięki krwi podskórne wielkości ośmiu cm. średnicy i zostawały po tym t.zw. pajączki, które mam do dziś. (Szpecą nogi ale  mniejsza o to) bo ja bałam się że wewnętrznie mogą być też takie wysięki ponieważ stwierdzono u mnie miażdżycę tętnic a wtedy naczynia krwionośne są kruche podatne na pęknięcia, Polokard rozszerza naczynia żeby krew mogła lepiej płynąć i to jest dobrze gdy naczynia są elastyczne ale gdy są ze zmianami chorobowymi i to już nie jest tak dobrze. A poza tym miałam lek na zwolnienie bicia serca aja bez leku miałam 40-52 uderzeń na minutę jak po tym leku serce doszło do 38 to dałam sobie spokój z lekiem i uzgodniłam to z moim lekarzem że będę brała wtedy jak będzie przyspieszone bicie do wyżej jak dolna norma dla pulsu, co jeszcze mi się nie przytrafiło do tej pory.Moje serce bije powyżej 60 uderzeń na minutę tyko przy dużym wysiłku albo gdy się bardzo zdenerwuję, tak było zawsze.
           Wracając do mojego szukania jak sobie pomóc, zaczęłam myśleć o przyczynie całego tego zła. Ale nie mogłam się niczego dowiedzieć ani od lekarzy, ani od ludzi. Pierwszą moją wskazówką gdzie mam szukać było myślenie ,że jeśli mam takiego Opiekuna , który mnie stworzył to trzeba sięgnąć do Jego apteki. Od znajomego dostałam broszurę "Nowości Ziołolecznictwa" i zaczęłam szukać leków naturalnych, które by zastąpiły te farmakologiczne zabierające mi siłę do życia. Już nie mogłam wejść na trzecie piętro do domu jeśli nie odpoczywałam co chwila nie mówiąc o zakupach jakichkolwiek żeby je wnieść do domu.Dobrze że drugi syn mógł mi pomagać.No  i w tej broszurze znalazłam wspaniałe leki Które działaja tak jak te od lekarz ale nie maja żadnych skutków ubocznych . Zamówiłam je przez internet i zaczęłam używać pomału odstawiając leki farmakologiczne Ale to nie wszystko bo leki te leczą tętnice oczyszczają uelastyczniają Czyli cofa się miażdżyca tętnic nie pękają naczynia włosowate już nie robią mi się samoistne  siniaki.Unormowałam cholesterol A teraz gdy mam tętnice w lepszym stanie zamówiłam lek ziołowy od ciśnienia krwi ponieważ mam nadciśnienie jest to lek ,który rozszerza tętnice i działa też na uspokojenie (nerwica) redukuje agregację( zlepianie się płytek krwi, chroni mięsień sercowy przed niedokrwieniem, zwalnia czynności serca przy jednoczesnym zwiększeniu siły skurczów jego mięśnia, tym samym zwiększa przepływ krwi przez włośniczki,zapewnia bogatszą dostawę tlenu i substancji odżywczych do tkanek  a cały układ żylny czyni sprawniejszym. i to wszystko jedno ziółko w tabletkach nazywa się" Serpina" producent Himalaya. Najlepiej przeczytać trochę o tym leku bo działa nie tylko na nadciśnienie. Już bolą mnie plecy czas odpocząć i wziąć się za obiad. A o żywieniu napiszę innym razem to też jest ciekawy temat i bardzo wpływa na stan zdrowia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Refleksje Biblijne

DAR PROROCTWA

                                        DAR PROROCTWA          Zarówno w Starym jak i w Nowym Testamencie, prorocy odgrywali ważną ...