Jak już wspomniałam w poprzednich wpisach jestem chora na serce i naczynia krwionośne mam w nie najlepszym stanie. Cały czas zastanawiałam się co się stało z moim układem krwionośnym przecież starałam się żywić bardzo zdrowo według diety wegetariańskiej . Do gotowania używałam tylko oleju z oliwek z pierwszego tłoczenia no i co się stało,że zapchane miałam naczynia wieńcowe i to bardzo 75%,85% i 93% tak,że musiano mi wstawiać trzy bajpasy.
A co do serca było niedotlenione aż dostałam dławicy bolesnej objawiało to się tym, że mogłam bez bólu w klatce piersiowej przejść najwyżej 80 do 100 m. a potem musiałam stanąć i odpoczywać wdychając jak najwięcej powietrza. Było to bardzo uciążliwe i bolesne. Po wizycie u kardiologa i badaniach specjalistycznych skierowano mnie na operację. Wstawiono bajpasy i taka wyremontowana wróciłam do domu oczywiście z torbą leków, które mam brać do końca życia.
Wszystko było by dobrze gdyby nie mój niepokój i zadawane sobie pytanie co wpłynęło na tak fatalny stan mojego zdrowia. W międzyczasie, już po operacji dowiedziałam się ,że mam zwapnioną część prawej komory serca i ściankę oddzielającą prawą komorę od lewej więc mam ograniczoną wydolność serca . Chyba każdy by się zastanowił od czego takie poważne stany wykluły mi się w organizmie. Jestem osobą nie poddającą się łatwo więc zaczęłam szukać, czytać i znalazłam jedną z przyczyn a było to; bardzo łatwe przerabianie przez wątrobę właśnie olejów roślinnych na cholesterol który zapychał moje naczynia wieńcowe.
No dobrze ale jak nie olej to co mogę używać? Znalazłam książkę o oleju kokosowym no i odetchnęłam z ulgą to będzie już na pewno ten wspaniały tłuszcz dla mnie bo spala się świetnie nie odkłada się w organizmie i wszystko będzie ok.
W międzyczasie leki, które używałam zaczęły coraz mniej działać. Serce wcale nie było dobrze dotlenione i zaczęła wracać dławica bolesna przy większym wysiłku. Doszłam do wniosku że to są leki ,które nie leczą moich dolegliwości tylko likwidują objawy a choroba dalej postępuje. To mi się wcale nie podobało . Zaczęłam szukać w internecie opinii na ten temat i jeden lekarz kardiolog napisał całą prawdę o takim stanie jak mój leków uzdrawiających nie ma a z takim stanem serca żyć można około dwóch lat a potem albo przeszczep albo "nogami do przodu" Czyli choroba posuwa się na przód. A ja po takim stwierdzeniu poczułam się dosyć dziwnie i to nie dla tego ,że boję się śmierci o nie ja wiem co mnie czeka po zamknięciu oczu to proste, będę spać i czekać w nieświadomości aż przyjdzie mój Pan i mnie wzbudzi więc z ufnością czekam na śmierć to mnie nie minie. Ale kazdy człowiek chciałby żyć jak najdłużej i ma jeszcze zawsze coś do zrobienia.
Muszę napisać jeszcze jakie skutki były z łykania "Polokartu" dostałam takich wysięków podskórnych krwi aż się znalazłam u hematologa, który mnie z tego wyleczył ale kardiolog wcale nie zmienił leku a nawet zwiększył dawkę więc poszukałam sama i znalazłam lek ziołowy, który działa tak samo a nie mam takich skutków jak poprzednio i jeszcze działa na unormowanie cholesterolu jest to "Abana" z firmy Himalaya. biorę też koenzym Q 10 Ruszczyk kolczasty na uelastycznienie żył . Geriforte to taki preparat dla starszych osób bardzo dobry wspomaga cały organizm i leczy nawet uporczywą bezsenność.A witaminę C biorę w dużych dawkach C-1000, p. hematolog mi powiedziała że oczyszcza i wzmacnia tętnice ponieważ w żyłach nic się nie odkłada tylko w tętnicach są widoczne skutki choroby.
W lutym 2014 roku minęło dwa lata od operacji i jeszcze żyję ale dalej szukam żeby nie szkodzić organizmowi tym co do niego wkładam czyli jem. Do czego doszłam i co znalazłam jeśli chodzi o żywienie a raczej leczenie żywieniem napiszę następnym razem bo już mnie bolą plecy muszę odpocząć chyba daje o sobie znać te moje 75 lat.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz