Zastanawiam się jak to jest z człowiekiem, u którego coś się zaczęło psuć i zaczyna chorować, a jeszcze gdy już potrzebna była interwencja chirurga? Taki człowiek cały czas musi czuwać nad swoim zdrowiem i to osobiście. Bo tak naprawdę ja do lekarzy nie mam pełnego zaufania choć ich nie winię za to jak postępują, ponieważ tak leczą jak ich nauczono przez ten okres studiów, zresztą wcale nie lekkich do zrealizowania. Ale ponieważ tu chodzi o moją osobę i moje osobiste zdrowie, więc bardzo uważam co wprowadzam do mojego organizmu i jakie skutki to przyniesie. Bardzo często gdy słuchamy tylko lekarza i to specjalisty skutki leczenia są opłakane . Dlaczego? Bo nie zwraca uwagi na cały organizm tylko na swoją wyspecjalizowaną profesję i tym samym oddaje pacjenta w ręce innego specjalisty ponieważ w międzyczasie okazuje się że skutki uboczne leku wywołały następną chorobę, która wymaga leczenia u specjalisty. Czy to nie jest kołowrotek ? Aż głowa boli. Ponieważ z tego nie da się wyrwać zwykłemu pacjentowi a ile to go kosztuje pieniędzy i nerwów przy czekaniu w poczekalniach, pilnowaniu terminów wizyt, zapisywaniu na wizyty. Dochodzę do wniosku,że to musi być pacjent naprawdę z końskim zdrowiem żeby to wszystko przetrzymać a co mniej odporni nie wytrzymują i albo przestają się leczyć (wtedy może stać się cud ozdrowienia bo przestali zatruwać się syntetycznymi lekami i organizm zaczął prawidłowo reagować na schorzenie dając sobie sam radę) albo szukają leków w medycynie naturalnej, tam gdzie lek działa wolniej ale nie ma skutków ubocznych. No już dosyć narzekania.
Ja jestem tą osobą, która właśnie stosuje leki naturalnego pochodzenia. Ostatnio musiałam szybko zlikwidować stan zapalny w organizmie ale nie wiadomo gdzie znajdowało się ognisko tego stanu zapalnego więc poszłam do p. doktor,( która bardzo szanuję) i dała mi leki. Sumiennie przyjmowałam. Stan zapalny się znacznie poprawił ale zaczął siadać mi słuch i szybkość orientacji znacznie się spowolniła, co mi utrudniało życie bo i tak noszę dwa aparaty słuchowe a tu jeszcze zaczęłam słyszeć nie wyraźnie. Jestem taką osobą że nie czekam tylko zaczęłam szukać co by tu mi mogło pomóc i znalazłam Forskolinę wyciąg z Pokrzywy Indyjskiej. Nie dość , że działa odchudzająco, to działa też na lepsze dokrwienie mózgu i tym samym polepsza pamięć i inne czynności mózgu. Powiem szczerze, że po kilku dniach łykania leku już czuję poprawę. Mózg zaczął dużo sprawniej pracować ,znikła senność, zmęczenie po kilku godzinach czuwania.Jestem bardzo zadowolona z takiego obrotu sprawy a teraz czekam na rezultaty odchudzania bo to mnie też interesuję. Ma to być rewelacja. Tylko trzeba uważać jaki produkt się kupuje bo można przepłacić i kupić słaby w działaniu. Ja kupiłam firmy Swanson jest tani i najsilniejszy na rynku na ich stronie.Bo w innym miejscu drogo i słaby specyfik.Uprzedzam aby nie brać za dużo wystarczy jedna kapsułka 400 mg dziennie.
Odkryłam jeszcze jeden lek. Jest to lek przeciwbólowy i przeciw zapalny bardzo przydatny na bolące stawy, zwyrodnienia kręgosłupa i stawów, chrząstek itp.w stanie zapalnym. szybko usuwa ból i daje odpoczynek w chorobie ja dotychczas stosowałam maść Rumalaja ale są też tabletki sądzę że będą skuteczniejsze w usunięciu stanów zapalnych z organizmu Nie jestem pewna że na zawsze ale przy takich dokuczliwych schorzeniach każdy okres bez bólu jest wygraną na loterii życia. Jak będzie działał postaram się opisać po jakimś czasie używania.
Szkoda że obecnie medycyna nie patrzy na pacjenta całościowo. Spotkałam się z takim stwierdzeniem jednego pana, który jest ateistą powiedział: "Jeśli u człowieka nie leczy się równolegle i ciała i duszy to wyleczenie jest niemożliwe". Bardzo ciekawe stwierdzenie i powiem, że zgadzam się z tym całkowicie. Rozważmy to; gdy jestem osobą wierzącą w Boga to mam zawsze punkt oparcia w Istocie, która mnie stworzyła, która zna mój organizm o wiele lepiej jak wszyscy lekarze świata i zawsze może mi pomóc, nie liczę tu na cud ale stworzyła też zioła czyli leki na moje dolegliwości. A poza tym jest mi życzliwa o wiele bardziej jak kto inny na ziemi. Jest także zainteresowana moim dobrym samopoczuciem, więc mogę zawsze poprosić mojego Pana o radę i ratunek. Czy nie jest lżej żyć z przeświadczeniem że jest ktoś tak wspaniały i pełen życzliwości, kto się mną opiekuje? I nigdy nie odmówi pomocy, często używając do tego innych ludzi.
A co jest z człowiekiem, który jest nie wierzący lub nie ufa Bogu? Beznadzieja, sam próbuje pomagać sobie jak umie i może ale nadziei na wyzdrowienie nie widać a poza tym żyje w ciągłym strachu. Nie umie się odprężyć bo ciągle myśl o chorobie wraca jak bumerang i nie daje spokoju ani w dzień ani w nocy. Człowiek staje się coraz bardziej nerwowy, tym samym choroba się pogłębia, bo każdemu jest wiadome jak psychika wpływa na stan organizmu. A więc powiedzenie " W zdrowym ciele zdrowy duch" i odwrotnie, ma całkowitą rację bytu. A więc niech każdy sam wyciągnie wnioski z mojego rozważania, czy mam rację czy nie, osąd zostawiam innym.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz